Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lipca 2011

Samotna w Warszawie...

Hej. Od kilku dni jestem u siostry w Warszawie. Nie jest mi tutaj źle, mogę powiedzieć nawet, że jest zawaliście, tylko trochę dziwnie jak Ola i Ania są w pracy. Biedaczki, ranna zmiana w piekarni... Pobudka o czwartej, oglądanie wschodu słońca przez okno rozklekotanego autobusu, harówa do pierwszej, a później niańczenie młodszej siostry... Współczuję ;p Ale tak naprawdę to nie jestem taka najgorsza. Przed chwilą ugotowałam pysznościowy żurek na starej kiełbasie, tracąc jedno jajko przez mały incydent, ale nie wnikajmy w szczegóły. Dzisiaj już będę wracać do domu, ale to dlatego, że w piątek przyjadą Ala i Gosia, więc choć jeden dzień chciałabym spędzić SAMA. Nie to, żeby mi przeszkadzały, wręcz przeciwnie, nie mogę się doczekać. Jednak jestem raczej odludkiem, a ostatnio bardzo dużo czasu spędzam w przeróżnym towarzystwie.

Sala bankietowa w Hofbräuhaus am Platzl.
  Tutaj zjedliśmy nasz pierwszy niemiecki obiad. Przyznam, że byłam zawiedziona. Ponoć to najlepszy monachijski browar, a jedzenie było kiepskie... mało powiedziane. Wszystko było bardzo słone, tłuste i ciężkie,  po prostu niesmaczne. Podano nam niesamowicie słony bulion z pływającymi w nim szarymi wątróbkami, kotlet wieprzowy wielkości dużego talerza z centymetrową warstwa tłuszczu i kluski, takie jakby nasze śląskie, które z kolei były niedoprawione. Natomiast na deser przepyszny strudel z jabłkami, posypany cukrem pudrem i polany budyniem waniliowym. To było bardzo miłe zaskoczenie :) Tak mi posmakował, że postanowiłam zrobić taki w domu. Powiem Wam szczerze, że mój, mimo że wyglądał super, nie był smaczny. Może to wina nadzienia, bo jabłka jeszcze takie sobie, drogie przede wszystkim, więc zastąpiłam je wiśniami z orzechami. A oto strudel Aśkowy i ten niemiecki:

Majne strudel.


 





Yummy yummy... Strudel z jabłkami.
Kogo się nie spyta, to mówi, że Niemcy nie umieją gotować. Ale mają dobre piwo...
No, już niedługo wrócą laski i będą degustować moją mega zupkę :)

niedziela, 3 lipca 2011

Czechy, Praga.

Niektórzy twierdzą, że Praga to najpiękniejsze miasto Europy. Nie mogę tego stwierdzić, ponieważ nie widziałam ich zbyt wielu, ale wrażenie jakie pozostawia jest naprawdę niesamowite. Romantyczne kamienice, stare katedry- perełki architektury. Ponoć aby zorientować się w Pradze potrzeba trzech dni, aby ją poznać trzech tygodni, aby zrozumieć... nie starczy całego życia.

Plac Hradczański z widokiem na Zamek Praski
Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy na Placu Hradczańskim. Jest to główna droga do Zamku Praskiego. Niegdyś znajdowały się tam głębokie fosy, zostały jednak zasypane w XVIII w. i teraz turyści mogą swobodnie spacerować po przepięknym placu.  Gdy wejdzie się tam od strony Lorety, na wprost widać pomnik pierwszego prezydenta Czech, zaraz za nim, po lewej cudowna panorama Pragi, bo plac i zamek znajdują się na wzgórzu. Na wprost Zamek Praski. Tam właśnie dokonano pierwszej defenestracji, radykalnego, aczkolwiek jedynie tymczasowego rozwiązania sporu między katolikami, a protestantami, poprzez wyrzucenie przeciwnika przez okno. Teraz wielu współczesnych artystów dokonuje happeningów wyskakując ze swymi dziełami z okien galerii. Dziwne...

Zmiana warty

Bramy zamku strzegą dwaj strażnicy w mundurach wzorowanych na dawnej epoce. Zmieniają się o każdej pełnej godzinie w widowiskowy sposób. Otaczająca ich chmara turystów milknie na ten czas, bo strażnicy są naprawdę przystojni, a sposób w jaki się poruszają jest wystudiowany i bardzo ciekawie to wygląda. Współczuję im jednak pełnienia warty w pełnym słońcu i męczących sesji zdjęciowych.
Katedra Św. Wita, Wacława, Wojciecha

Za zamkiem została wzniesiona Katedra Św. Wita, Wacława i Wojciecha. Budowano ją przez prawie 600 lat, aż do XX w., mimo to jest wspaniałym przykładem architektury gotyckiej. Jest po prostu ogromna! Stałam za blisko, aby objąć ją całą aparatem. W środku czułam się naprawdę malutka, chociaż przy moim wzroście to nic niezwykłego. To zadziwiające, że w sumie w ateistycznych Czechach powstawały tak wspaniałe budowle sakralne. Katedra zawiera cenne dzieła sztuki rzeźby i malarstwa od XIV-XX w. Jest historycznym panteonem narodowym narodu czeskiego, tu spoczywają władcy Czech, przechowywane są tutaj insygnia koronacyjne królów czeskich w tym Korona Świętego Wacława.

Przeszliśmy także Mostem Karola, niegdyś zwanym Kamiennym, gdzie znajduje się pomnik upamiętniający męczeńską śmierć Św. Nepomucena. Ponoć król zrzucił go do rzeki Wełtawy, ponieważ duchowny nie chciał zdradzić tajemnicy spowiedzi królowej. Bardziej prawdopodobna wersja jest taka, że podburzał królową przeciw polityce władcy. W tych okolicznościach jego śmierć wydaje się mniej chwalebna, no ale, mimo wszystko został świętym męczennikiem.

Na Starówce jedliśmy obiad. Knedliki są po prostu genialne. Jeden z kelnerów, który trochę przypominał pewnego aktora, podrywał wszystkie dziewczyny jakie były w restauracji. Uśmiechał się, zagadywał, robił miny. Po pewnym czasie przestałam myśleć o nim, że jest uroczy, a zamiast tego wydał mi się strasznie upierdliwy. Chciałam spróbować trdelnik, coś w rodzaju naszego sękacza z wanilią, migdałami i innymi bakaliami, ale nie zdążyłam. Szkoda, bo wyglądało pysznie.


 Tę czeską piosenkę usłyszała w radiu moja siostra. Bardzo nam się spodobała.


sobota, 2 lipca 2011

Cześć.

Początek wakacji to dobry moment na rozpoczęcie bloga. Tworząc go mam nadzieję zachować każdą piękna chwilę tego lata.

Jedną z rzeczy, które są dla mnie największą radością, jest podróżowanie. Trudno opisać to uczucie jakie towarzyszy mi w odkrywaniu nowych miejsc. Czy to Polska, czy egzotyczna wyspa, zawsze wielkie emocje, czasem zdziwienie, zachwyt. Czuję, że to jest mój cel w życiu, może nie jedyny, ale priorytetowy. 

Właśnie wróciłam z Niemiec...



Niemcy mnie zachwyciły! Co prawda dosyć dokładnie zwiedziliśmy jedynie Monachium. W Norymberdze byliśmy w Muzeum Techniki, które średnio mi się podobało, a w Poczdamie pałacyk Sanssouci i cześć otaczającego go parku. Park ma ponad 200 ha powierzchni, a dróżki wiją się wśród drzew i zabytków przez prawie 90 km, tak wiec niemożliwością byłoby zobaczenie wszystkiego. Ponoć Norymberga jest piękniejsza od Monachium. Nie mogę tego stwierdzić, a bardzo żałuję. Chociaż na pewno będę miała kiedyś okazję :) Pani przewodnik twierdzi, że Monachijczycy zadzierają nosa, za wszelką cenę chcąc podkreślić swoja odrębność. Nie mam im tego za złe, bo naprawdę maja powody do dumy. Miasto jest piękne, czyste, aż niemal pedantycznie, mnóstwo zieleni, zabytków, ale nie tylko. Wspaniałe są także przykłady nowoczesnej architektury, np. basen olimpijski, czy salon BMW.

W następnych wpisach będę zamieszczać ciekawostki z tego wyjazdu. Postaram się też pisać tak, aby mój blog mógł posłużyć za swego rodzaju przewodnik.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...